Obserwujesz?

wtorek, 7 listopada 2017

IRLANDIA ZDOBYTA - NASZA PIERWSZA ROCZNICA

Hej kochani :)

Za oknem mamy słońce, które miesza się dzisiaj z deszczowymi chmurami - oby tylko nie padało, gdy będę jechała do pracy. W deszcz prowadzić nie lubię! Mniejsza teraz z tym, chciałabym Wam krótko zrelacjonować wycieczkę do Irlandii, na którą wybrałam się razem ze Sławkiem by świętować naszą pierwszą rocznicę. Gdybym miała opisać to w jednym słowie... Cudownie!

Byliśmy razem już w wielu pięknych miejscach, ale Irlandia spodobała mi się szczególnie. Sama nie wiem dlaczego, moze to ten ponury urok? Spodziewałam się deszczu, zresztą tak samo jak na niego liczyliśmy jadąc do Szkocji, ale nie było mi dane poczuć na twarzy ani kropli z irlandzkiego nieba. 

Pierwszego dnia, dotarliśmy do hotelu na nogach, oddalony był od lotniska 10min pieszo. Wieczorny spacer był naprawdę przyjemny i od razu można było poczuć chłodny wiatr. Po romantycznej kolacji jak z bajki poszliśmy spać by rano wstać i dostać się do centrum Dublina na wycieczkę z przewodnikiem. 


Pierwszą atrakcją były ogrody Powerscourt i tu pozwolę sobie wkleić info ze strony navtur.pl:

,,Powerscourt Estate to rozległa posiadłość wiejska we wschodniej Irlandii (hrabstwo Wicklow), położona nad rzeką Dargle u podnóża słynnej góry Sugar Loaf (Cukrowa Głowa), około 30 km w kierunku południowym od Dublina. Tym co przyciąga tu wielu turystów jest otoczona pięknymi ogrodami (Powerscourt Gardens) okazała rezydencja mieszkalna (Powerscourt House). Założenie to powstało w latach 1731-1741 w miejscu dawnego XIII wiecznego zamku obronnego. Jego głównym projektantem był działający w owym czasie na terenie Irlandii słynny niemiecki architekt - Richard Cassels (1690-1751).

Dziś największą atrakcją Powerscourt Estate, są ciągnące się na długości przeszło 20 hektarów malownicze ogrody. Obejrzeć można tu m.in. wielopoziomowy ogród japoński, okazałą fontannę, ogród różany, wykonane z metalu pomniki Pegazów jezioro Trytona czy liczne posagi. Przechadzając się po ogrodach warto także zajrzeć na ekscentryczny cmentarz dla zwierząt, gdzie spotkać można m.in. nagrobki zwierząt domowych takich jak krowy. W weekendy miejsce to bardzo chętnie odwiedzane jest przez osoby z pobliskiego Dublina oraz okolic. W bezpośrednim sąsiedztwie Powerscourt Estate znajduje się pole golfowe, a w odległości około 7 km natrafić możemy największy irlandzki wodospad (Powerscourt Waterfall).''























Mnóstwo zdjęć. Ale takie momenty warto fotografować. Uwielbiam robić zdjęcia, uwieczniać wszystko, a potem za jakiś czas wracać do wspomnień i znów melancholijnie zatracać sie w tych krajobrazach...

Spójrzcie niżej. Piękne widoki, można się zrelaksować... Jadąc autokarem, siedziałam przy oknie, więc spokojnie mogłam wszystko zapisać w aparacie. 

,,Wicklow to miasto i zarazem popularny letni kurort wypoczynkowy w Irlandii, położony nad zatoką u podnóża wzgórz Ballyguile. Stanowi ono stolicę hrabstwa Wicklow, które z uwagi na malownicze porośnięte roślinnością góry określane bywa "Ogrodem Irlandii". ''











Ostatnim punktem wycieczki z wesołą grupą był Glendalough - ,,to niewielka polodowcowa dolina oraz historyczna osada, położona pośród malowniczych gór Wicklow. Jej historia sięga połowy V wieku, kiedy to potomek jednej z panujących rodzin w prowincji Leinster - św. Kevin założył tu klasztor. Po jego śmierci miejsce to stało się jednym ważniejszych celów pielgrzymek w ówczesnej Irlandii. ,,




 Tak spędziliśmy dzień pierwszy. Kolejnego wybraliśmy się do Dublina by zrobić sobie spacer wzdłuż miasta. Urzekło mnie to. Wieczór, lampy oświetlające mosty, wszędzie pełno światełek... Niesamowity klimat, zwłaszcza, gdy za rękę trzyma cię podczas tego spaceru osoba, z którą chcesz spędzić resztę życia. 
Jeśli chodzi o życie w Dublinie, nie wiem jakie są tam średnie zarobki, jednak na moją kieszeń uważam, ze ceny mają dość wysokie.










Sami możecie więc ocenić jak pięknie prezentuje się Dublin wieczorem. Niestety, czas płynie bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy trzeba było wracać do hotelu by rano wsiąść w samolot i wrócić do rzeczywistości.


Dziękuję za uwagę tym, którzy wytrwali do końca w czytaniu posta. 
Buziaki dla Was ;)


5 komentarzy:

  1. Też jestem zakochana w Irlandii :) Zwiedziłam ją w tym roku od Dublina po północ.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie lubię prowadzić w deszczu. Czasem jeszcze leje jak z wiadra że ogóle nic nie widać- w tedy najchętniej nie ruszam się z domu. Jednak do roboty dojechać trzeba a wytłumaczenie "nie przyjechałam bo pada" raczej nie przejdzie :D zrobiliście sobie świetny prezent na rocznicę! zdjęcia są cudowne :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny to jest blog według mnie.Będę tu często zaglądał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten wątek jest bardzo interesujący.Takie jest moje skromne zdanie na ten cały temat.Taki jestem i się nie zmienię.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające wulgaryzmy świadczą o osobie, która je dodaje, a nie o treści bloga.