Obserwujesz?

środa, 15 kwietnia 2015

SALLY HANSEN HARDENER SOIN DURCISSANT

Hej ;)

Miałam okazję dziś wyjść trochę na słońce, bo pilnowałam siostrzenicy, ale i tak jakoś super się nie czuję. Większość kropek robi się w strupy, jedna nie wszystkie jeszcze. Nie chce mi się nic, chociaż siedzę w domu od piatku, ah. A w poniedziałek do pracy, mam nadzieję, ze będę w pełni zdrowa. Wkurza mnie ta ospa, bo jest świetna pogoda (np. na zdjęcia), a ja siedzę w domu...




Dzisiaj chciałam Wam szybciutko przedstawić utwardzacz, z którym się nie rozstaję. Przynajmniej od kiedy go kupiłam. Najczęściej używam go jako bazę pod lakier albo maluję paznokcie tylko nim. Jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które pracują dłońmi i są narażone na urazy mechaniczne. Wiadomo, to nie super glue, który zapewni Wam stuprocentową ochronę etc., ale na pewno poleciłabym produkt dziewczynom, które mają słabe paznokcie. 
Moje takie nie są (odpukać), ale wolę dmuchać na zimne. Należy być zawsze zabezpieczonym, np. ostatnio nie byłam i o! Zahaczyłam o szafkę i zadarłam paznokieć, ależ szał mnie opanował. Na szczęście papierowy pilniczek w kieszeni ukoił ból w sercu. <- dziwnie to brzmi :D



Sprawdziłam, ze ''soin durcissant'' to z francuskiego coś w rodzaju opieki i leczenia. W ogóle z Sally Hansen produkty są ceny średniej, ale dobrej jakości. Nie mogę narzekać. Będę Wam jeszcze w przyszłości pisała o takim żelu do skórek, który mnie (jeszcze) nie zawiódł. 13,3ml utwardzacza, dziwna pojemność, chyba, ze to ja ślepa jestem. Zwróćcie uwagę na fakt, ze pędzelek nie sięga do końca butelki - przypuszczam, ze będzie mnie to irytowało (pochylać buteleczkę...).



Nie pamiętam za ile go kupiłam, coś koło 7-8 funtów w B&M, tam mają czasem fajne promocje na tego typu produkty, a zwłaszcza perfumy. Jak dobrze, że pieszo droga zajmuje mi niecałe 5 minut :D

Ale podsumowując:
lubię ten utwardzacz, ponieważ to dobre zabezpieczenie dla paznokci, nałożony sam, bez koloru daje piękny efekt, ładnie się błyszczy. Kiedyś pisałam Wam o utwardzaczu firmy Ados i chętnie bym do niego powróciła (sentyment?), ale ten jest też bardzo dobry (mniam :D). Sally Hansen jest dość rzadki, pędzelek cieniutki ale i tak nabiera za dużo produktu. Trzeba uważać!




Czasem mam wrażenie, że moje recenzje kosmetyków są... Dziwne. Nie lubię się trzymać sztywnych reguł typu: konsystencja, zapach... bla bla bla... 

Lubicie produkty Sally Hansen?

Cya ;)

7 komentarzy:

  1. Ja właśnie testuję odżywkę z Golden Rose.. ciekawe jak sie sprawdzi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam dość problematyczne paznokcie, wiec pewnie by mi sie spodobał:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje są ostatnio łamliwe, więc przydałby się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to jest cos dla mnie :) zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające wulgaryzmy świadczą o osobie, która je dodaje, a nie o treści bloga.