Obserwujesz?

środa, 18 lutego 2015

WONDER'FULL EXTREME BLACK MASCARA WITH ARGAN OIL

Hej :)

Dzisiaj na szybko kilka słów o tuszu ze zdjęcia ;)
Dostałam go od koleżanki, ponieważ ona stwierdziła, ze kruszy się i nie jest odpowiedni dla niej. Przetestowałam i nie wiem czy to zależy od rzęs, ale u mnie nic się nie kruszyło. 
Efekt na rzęsach podoba mi się tak średnio, bez szału, trzeba dobrze wyczesać je żeby nie było pozlepianych rzęs. 
Nie wiem ile kosztował, ale pewnie gdzieś tak do 10 funtów przypuszczam. Nie podoba mi się dwukolorowe opakowanie, nie wiem czemu, ale nie cieszy moich oczu.
Czy polecam? Może ze względu na olejek arganowy w składzie, ale tak to dla mnie zachowuje się jak normalny tusz, znam lepsze i tańsze, choćby z essence. Ok, teraz czas na zdjęcia, bo za parę minut idę do pracy ;)










Mam nadzieję, ze nie pomyliłam zdjęć co do warstw tuszu.. ;P

Znacie go? Jaki używacie?

Cya ;)

10 komentarzy:

  1. Miałam ta pierwszą wersję tuszu i był dla mnie klapą :) Jak dla mnie to zbyt naturalny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładny, naturalny efekt :) Szczerze powiem, że mi też opakowanie niezbyt się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już widzę, że szczoteczka zupełnie by mi ne odpowiadała. Lubie głównie "zwykłe" ale silikonowe czasem też przypadną mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. mam wcześniejszą wersję, szału nie ma w pogrubieniu ale moje rzęsy są dłuższe i gęstsze od Twoich więc wygląda to lepiej :) fajnie że z koleżanką wymieniacie się kosmetykami ja też tak robię :)

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tą podstawową wersję, a raczej dalej mam i z upływem czasu coraz bardziej mnie do siebie zniechęca :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Daje bardzo naturalny efekt ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczne oczy :) kiedyś miałam różowy tusz bodajże maybelline i jest moim ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładny, bardzo ciekawy efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten tusz i średnio go lubie z moim rzęsami nie robi nic nadzwyczajnego ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające wulgaryzmy świadczą o osobie, która je dodaje, a nie o treści bloga.